Skip to content
Pokaż menu

Podatki będą wyższe

Jeleniogórscy radni przegłosowali podwyżkę podatków od nieruchomości. Temat wyjątkowo drażliwy i dotykający większość mieszkańców, bo albo sami zapłacą więcej, albo pośrednio w wyższych cenach usług i towarów. Więcej zapłacą właściciele mieszkań i lokali użytkowych.

 Dyskusja była bardzo żywa, a na sali ścierały się różne argumenty. Radny Zbigniew Ładziński stanął w obronie przedsiębiorców, z których jak mówił, niektórzy zostaną dobici wyższymi stawkami podatków. – Już teraz wielu prowadzących działalność w Jeleniej Górze ledwo zipie, bo spadają obroty, daje się we znaki kryzys, a tutaj dojdzie wyższy podatek – przekonywał – poprzedni prezydenci nawet nie dotykali tych podatków rozumiejąc potrzebę wspierania lokalnego biznesu. Wzrost stawki o 2 złote za metr nie uratuje miasta, a pieniędzy można szukać gdzie indziej, niekoniecznie w kieszeniach przedsiębiorców.

- Rosną też wydatki miasta, rzeczywiście poprzednicy unikali tego drażliwego tematu, dla wygody czy z kalkulacji politycznych, ale z czegoś musimy uzupełniać rosnące koszty oświaty, która najbardziej obciąża nasz budżet, kolejne inwestycje, remonty dróg. Występujemy do wszelkich programów unijnych, ale musimy mieć choćby na wkład własny – ripostował prezydent Marcin Zawiła – po to mamy ten instrument, jakim są podatki, żeby z niego korzystać, a robimy to i tak bardziej umiarkowanie niż w miastach okolicznych, gdzie zwykle ustanawia się maksymalne, ustalone przez ministra finansów, stawki podatków. Na przykład stawka maksymalna podatku od nieruchomości dla prowadzących działalność gospodarczą wynosi 22,82 złotego za metr kwadratowy i taką stawkę płacą mieszkańcy Polkowic, Kłodzka czy Bolesławca. My proponujemy stawkę 20,80 złotego, czyli o 2 złote mniej niż maksymalna. Tak jest we wszystkich podatkach, za samochody firmowe nasza stawka jest nawet kilkaset złotych niższa od dopuszczalnej.

Pytań było wiele. Dlaczego większy podatek mają płacić stowarzyszenia, a partiom politycznym policzono podatek dużo niższy? Dlaczego miasto powołuje się na koszty powodzi przy podwyższaniu podatków, przecież i tak dostanie większość pieniędzy z programów pomocowych? Ważnym głosem było wystąpienie radnego Miłosza Sajnoga – W projekcie budżetu pan prezydent zakłada dofinansowanie Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej na pokrycie kosztów, ale to niczego nie rozwiąże, dopóki zakład nie ograniczy liczby zarządzanych lokali. Kolejna dotacja do kosztów MZK nie da nic, dopóki nie zostanie zmieniona siatka połączeń autobusowych i ich dopasowanie do obecnych potrzeb mieszkańców. Oświata pochłania każde pieniądze, a nie prowadzi się stałego monitoringu wydatków na inwestycje, ogrzewanie na wzrost płac i wzrost etatów mimo spadku liczby uczniów. Państwo mówicie: zmiany w MZK będą po uruchomieniu kolei miejskiej, w ZGKiM po roku 2014. Jaki to ma sens jeśli trzeba je robić natychmiast, a nie za parę lat. Nie wiem na co zostaną przeznaczone pieniądze z podwyżek, bo uzasadnienie do projektu tego nie wyjaśnia.

Na te pytania nikt nie próbował nawet odpowiedzieć, radni jeszcze podyskutowali o szczegółach i w głosowaniu przyjęli projekt zmian 13 głosami za, 5 przeciw i 1 wstrzymującym się. Radni SLD na wszelki wypadek z sali zniknęli nie zajmując stanowiska. Nie było nawet jednego głosu i  pytania dlaczego miasto nie wprowadza wzorem innych miast stawek maksymalnych. Skoro brakuje około 30 milionów, żeby spiąć budżet to rządzący powinni korzystać z dopuszczalnych instrumentów zdobywania pieniędzy. Czy alternatywą będzie wyłączanie oświetlenia miejskiego albo zaniechanie remontów dróg? Chyba że tak jak mówił kilka dni temu Hubert Papaj, rozwiązaniem będą kolejne rady łupiące kierowców na światłach. W pół roku fotoradar przy Aniluxie przyniósł miastu 2,5 miliona złotych w mandatach od tych, którzy nie uważali albo myśleli, że zdążą na tym wyjątkowo bezpiecznym skrzyżowaniu. Pieniądze łatwe i przyjemne, ale czy czyste? To trochę jak powrót do ginącego już zawodu zbója przydrożnego.

dodaj komentarz

Skomentuj

comments powered by Disqus