Skip to content
Pokaż menu

Afera podsłuchowa w Karpaczu

Warszawa ma podsłuchy u Sowy, my w urzędzie miasta w Karpaczu. Podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej burmistrz poinformował o podsłuchu, który działał w urzędzie ponad dwa miesiące. Jakie wyciekły informacje, na razie nie wiadomo.

 

Podsłuch znaleziono w gabinecie sekretarza. Był to amatorski sprzęt za kilkanaście złotych. Miał on zasięg do 100 metrów. Rozmowy burmistrza i jego współpracowników można było posłuchać za pomocą zwykłego odbiornika radiowego.

- Złożyliśmy już zawiadomienie do prokuratury- poinformował Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza.

Radni i mieszkańcy Karpacza są oburzeni. Grzegorz Kubik, karpaczański radny, twierdzi, że materiał dowodowy został źle zabezpieczony i mogło dojść do zatarcia odcisków palców.

 

 

dodaj komentarz

Skomentuj

comments powered by Disqus